...nie wiem czy będzie ciąg dalszy ale palce mnie świerzbią, właściwie teksty już napisane tylko kliknąć opublikuj albo też nie klikać
Przez cały rok wychowawczyni olewała dzieci, okłamała mnie w żywe oczy o czym nie omieszkałam jej napisać- wprost. Taka jestem małpa że nie udaję tylko mówię co mi nie leży, choć nie jest do dla mnie łatwe. Spóźniała się na lekcje, nie nie raz na jakiś czas ale niemal codziennie, 2, 3, 5 minut, notorycznie. Nie ściemniam. Nie miałam innej nauczycielki/nauczyciela z która mogłabym o tym porozmawiać, a internetowe koleżanki nie miały ochoty na kontakt. To moje pierwsze dziecko w szkole więc błądziłam trochę jak we mgle. Ale wydaje mi się że jakieś podstawowe normy powinny jednak pozostać zachowane. Pierwsza rozmowa z dyrektorem i prośba o pozostawienie tej rozmowy między nami. Przez około dwa tygodnie było lepiej. Dalej to samo. Oficjalny mail do dyrektora, cóż małpa jestem i niech będę ale kiedy chodzi o dobro dziecka będę gryźć jeśli będzie trzeba.
Pojawiła się plotka, że pani odchodzi. Znów rozmowy między rodzicami że olewała dzieci, że zaniedbywała co tylko się dało, że dobrze że odchodzi.
Nie, nie pomyślcie że odchodzi z powodu skarg- dostała lepszą propozycje w innej szkole ( z którą współpracuje od jesieni), będzie nauczycielem przedmiotu, nie początkowym.
Szkoda, że w taki sposób straciła ten rok naszych dzieci.
Koniec roku szkolnego.
Te które najbardziej narzekały po cichu teraz pierwsze stoją z kwiatami dziękując za wspaniały rok i mówiąc jak im przykro.....
Nie poszłam do niej z kwiatami, bo nie czuję takiej potrzeby.
Zaniedbała dzieci, zrobiła im -moim zdaniem -krzywdę.
W pierwszej klasie nie został zapisany nawet jeden zeszyt szesnastokartkowy przez cały rok. Podręczniki do biblioteki zostały złożone na początku czerwca, a dzieci przez ostatnie dwa tygodnie uzupełniały ćwiczenia i się nudziły.
Strój na wf przez cały rok został użyty może z dziesięć razy.
Od września przyjdzie nowy wychowawca. Nie wiem jaka będzie,ale mam nadzieję, że to ktoś kto choć trochę lubi swój zawód.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złoszczę się. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złoszczę się. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 czerwca 2018
poniedziałek, 21 maja 2018
Rodziny się nie wybiera
Bogobojna. Prawa. Wspaniała.
Lepszy sort z całą pewnością.
Na fb co i raz udostępnia święte obrazki i inne odpusty.
Filmiki (też święte, a jakże).
Cytaty, zwłaszcza papieskie.
Wstawia zdjęcia syna ministranta i zdjęcia odwiedzanych często kościołów.
Udostępnia post- zmanipulowane słowa jednej z matek protestujących w sejmie.
Rozpowszechnia te (nieprawdziwe a na pewno niesprawdzone) informacje.
Ta, która nie tak dawno temu udostępniła zdjęcie własnej córki na osobistym spotkaniu z Papieżem.
Ciekawe tylko, że córka jest na tym zdjęciu z plakietką dziecka niepełnosprawnego, którym o ile mi wiadomo, nigdy nie była.
Ale czego się nie robi dla TAKIEGO spotkania, prawda?!
Lepszy sort z całą pewnością.
Na fb co i raz udostępnia święte obrazki i inne odpusty.
Filmiki (też święte, a jakże).
Cytaty, zwłaszcza papieskie.
Wstawia zdjęcia syna ministranta i zdjęcia odwiedzanych często kościołów.
Udostępnia post- zmanipulowane słowa jednej z matek protestujących w sejmie.
Rozpowszechnia te (nieprawdziwe a na pewno niesprawdzone) informacje.
Ta, która nie tak dawno temu udostępniła zdjęcie własnej córki na osobistym spotkaniu z Papieżem.
Ciekawe tylko, że córka jest na tym zdjęciu z plakietką dziecka niepełnosprawnego, którym o ile mi wiadomo, nigdy nie była.
Ale czego się nie robi dla TAKIEGO spotkania, prawda?!
niedziela, 29 kwietnia 2018
Czasem...
Czasem to chciałabym to wszystko tak po prostu zwyczajnie pieprznąć, zająć się swoim podwórkiem, nie myśleć, nie przejmować się, nie starać się żeby wszyscy byli zadowoleni, albo chociaż się nie po obrażali wzajemnie, po prostu odwrócić się na pięcie i wyjść...
ale czasami się nie da...
Jutro praca, a co później zobaczymy...
ale czasami się nie da...
Jutro praca, a co później zobaczymy...
piątek, 20 kwietnia 2018
Radykalizuję się
Wygląda na to, że to co w tytule, to prawda.
Wnioskuję o wyposażenie karetek pogotowia i straży pożarnej w systemy rakietowe.
Jak jedzie taka jednostka błyskając światłami i wyjąc jak opętana- co z całą pewnością wiąże się z ratowaniem czyjegoś życia- to do jasnej cholery należy umożliwić jej przejazd, czyż nie?
Dziś taka sytuacja na A2:
karetka na sygnałach świetlnych i dźwiękowych na lewym pasie próbuje jechać, ale się nie daje, bo jakiś idiota ciężarówką wpadł na pomysł, że on właśnie będzie wyprzedzał sznur swoich gabarytowych kolegów, i jedzie taki debil KILKA KILOMETRÓW i za cel sobie przyjął chyba kurwa wyprzedzenie wszystkich samochodów jadących prawym pasem na całej tej pieprzonej autostradzie! I tak jedzie kretyn lewym pasem i nic sobie nie robi z tego, że od kilku minut jedzie za nim wyjąca karetka i że przecież ona kurwa nie poleci.
I właśnie w takiej sytuacji te rakiety sprawiłyby, że taki idioto-kierowca odzyskałby wzrok, słuch i zdolność jakiegokolwiek myślenia.
Stał by się cud po prostu...
Nie żeby tylko kierowcy ciężarówek tak robili, oczywiście nie, dziś akurat widziałam ciężarówkę, ale to się zdarza nagminnie, że jak jedzie auto na sygnałach to ludzie zamiast zjechać od razu, żeby zrobić korytarz to albo udają ze nie widzą, że ich to nie dotyczy, przyspieszają, ewentualnie korzystają z okazji że ktoś zjechał na bok i sami wyprzedzają.
Brak słów, zawsze mi ręce opadają kiedy widzę taką sytuację i włącza mi się tryb "dzika wścieklizna" i gdybym mogła wtedy zamienić się w jakiegoś barczystego osiłka nie mylić z osiołkiem to wierzcie mi, że wyciągnęłabym takiego jednego z drugim i zwyczajnie i dotkliwie nakopałabym mu do dupy, chociaż na co dzień jestem przeciwniczką jakiejkolwiek przemocy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
