czwartek, 14 lutego 2019

Nieprzewidywalne

Tak jak w tytule nieprzewidywalne znów wywróciło nie tylko plany ale i obecną sytuację do góry kopytkami.
Nasi goście to znaczy dziecko i jego mama trafili do szpitala.
Nie wiemy ile czasu tam spędzą bo na razie jest trudność z postawieniem diagnozy, czekamy na wyniki kolejnych badań i się okaże co dalej, najważniejsze, że są pod opieką lekarzy, bo z tak małym dzieckiem i gorączką dochodzącą niemal do 40 stopni to żartów nie ma.
Wczoraj trzy godziny przyjmowali je na oddział- nie ściemniam, na wydruku z parkingu mam godz 18.08 a wyjechałam o 21.16. Sala jest wielkości ok 2.5 na 3 m, w tym trzy łóżeczka dla dzieci i trzy fotele od WOSP dla mam, nie ma gdzie się ruszyć, ale chociaż mamy mogą się kimnąć na fotelu a nie na podłodze przy łóżeczku, gorąc i duchota niesamowite, pacjentki poinformowały, że to jeszcze nic, bo w sali jest kosz na pampersy i jak nie zostanie wymieniony na czas to dopiero jest nie do wytrzymania (dorozumiałam, że skoro o tym mówią to raczej nie jest często wymieniany).
Tak że ten w stresie czekamy na wynik RTG po którym lekarz ma nadzieje zdiagnozować dzieciątko, pomódlcie się, trzymajcie kciuki, przesyłajcie dobrą energię, albo wypijcie za pomyślność, czy co tam kto chce i uważa, wszystkie opcje dozwolone.... oby tylko cokolwiek zadziałało.