czwartek, 21 czerwca 2018

Z ostatniej chwili


Staramy o przygarnięcie małego zwierzątka od naszego ogrodu, bo samo jakoś nie chce przyjść, a może nie jest ich tutaj zbyt dużo. Kiedyś przez chwilę zatrzymał się u nas to nie został na dłużej. Przypadkiem natknęliśmy się na działaczy fundacji-schroniska dla -między innymi- takich zwierzaczków, zamieniliśmy kilka słów i zaiskrzyło.
Po wymianie maili i telefonów wczoraj przed północą otrzymałam wyczekiwaną wiadomość.
Są dwie samiczki do zabrania na już, obie poszkodowane przez los, obie nie mają jednej nóżki.
Zastanawiać się nie musieliśmy, w przyszłym tygodniu po nie jedziemy aż na Kujawy;)

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Nudy...

... nic się nie dzieje.
No może poza tym, że w szkole wielkie zamieszanie bo odchodzi nasza wychowawczyni, po pierwszym roku (jakże straconym dla dzieci).
Na razie nie ma nikogo kto ją zastąpi.
A i jeszcze może poza tym, że szukamy samochodu.
No może jeszcze tym, że zapowiedziała się w odwiedziny na tydzień wakacji moja przyjaciółka ze studiów, co mnie ogromnie ucieszyło, bo wygląda na to że w tym roku w końcu nasz dom zacznie żyć ludźmi naprawdę.
O może jeszcze to, że szukam jakichś ciekawych zajęć wakacyjnych dla starszej, może ktoś coś podpowie?
A i jeszcze byliśmy w międzyczasie w Anglii, ale tym razem bez zwiedzania, tylko towarzysko.
I chyba nic więcej się przez ten czas nie wydarzyło.
Nudy...

sobota, 9 czerwca 2018

Ciąg dalszy awarii...

... miejmy nadzieję, że to na razie ostatnia, bo już nie ma z której kieszeni wyciągać.
Jakiś czas temu w grillowni  zaczęło wyrzucać bezpiecznik elektryczny, znaczy dokładniej to bezpiecznik jest w piwnicy, ale odpowiada za grillownię. Wyrzuciło raz i drugi i najpierw pomyśleliśmy, ze to może zmywarka, bo nie jest nowa, a że przez pół roku stoi nie używana to mogło i coś się tam pozajączkować. Wstawiliśmy jedno mycie, później kolejne-pierze. Bezpiecznik znów spadł po jakimś czasie, ale skoro tam się tak rzadko używa sprzętu to nikomu nie chciało się zachodzić do piwnicy (to duża operacja bo trzeba przestawić stół, podnieść klapę, przynieść drabinę bo schodów jeszcze nie ma) i tak sobie ten bezpiecznik opadnięty wisiał. Wczoraj Asterixa coś tknęło i zaszedł do łazienki do pracowni, a tu woda w sedesie nie spływa. Gdyby mama była to pewnie zauważylibyśmy wcześniej, ale od tygodnia się relaksuje więc  właściwie nikt tam nie zachodził od tego czasu, tyle tylko co pranie wstawić, ale w pralce to akurat nie widać, żeby woda stała.
No i ten ubytek wody po weekendzie też nie dał nam do myślenia, a przecież powinno nam się coś zaświecić, że skoro tak dużo wody ubyło, to może nie ma dopływu.
Tak czy inaczej okazało się, że pompa w oczyszczalni przestała działać i mamy pełne dwa zbiorniki, bo nie przepompowywała na pole do rozsączkowania. W sobotę to wiadomo, że nikt szamba nie wybierze więc trzeba sobie jakoś radzić. Pompa padła chyba na amen, nawet próbowali ją uruchomić, ale bezpiecznik wyrzuca od razu, i to już nie ten w piwnicy tylko główny od prądu.
Tak że sobotę mamy zorganizowaną po brzegi.