środa, 22 lutego 2017

* * *

Leśman na luty...

* * *

Mrok na schodach. Pustka w domu
Nie pomoże nikt nikomu.
Ślady twoje śnieg zaprószył,
Żal się w śniegu zawieruszył.

Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
I tym śniegiem się ośnieżyć -
I ocienić się tym cieniem

I pomilczeć tym milczeniem.




Planowałam, że w lutym z Leśmana zamieszczę jakiś erotyk, w końcu to taki zakochany miesiąc.
W zasadzie nigdy Walentynek nie obchodziliśmy, nie jest to dla nas żaden wyjątkowy powód do świętowania, może dlatego, że dla nas co dzień jest święto, że mamy siebie, dzieci, co dzień mówimy sobie ciepłe słowa i każdego dnia kochamy siebie, a nie tylko z okazji jakiegoś wymyślonego święta.
Życie zweryfikowało plany nie tylko z leśmanowskimi erotykami, ale także z całą resztą, tak więc dziś Leśnam na smutno.
Nie potrafię milczeć.
Nie potrafię się pogodzić.
Nie daję rady....

niedziela, 19 lutego 2017

Dziękuję

Dziękuję wszystkim, którzy mnie posłuchali  i nie napisali do mnie nic, a także tym, którzy pomimo mojej prośby się nie zastosowali i odezwali się do mnie, albo na zamkniętym, albo na telefon, na maila.
Owszem bólu to nie zmniejszyło ani trochę, ale wierzcie mi to naprawdę dużo wiedzieć, że ktoś rozumie, że ktoś ciepło myśli, dziękuję jeszcze raz za każde słowo wsparcia.
Jest źle. Ból jest nie do opisania, ogromny. Nie radzę sobie z tym, gdzie nie spojrzę to płaczę.
Tata miał zaledwie 64 lata i miał wiele planów. Jesienią posadził drzewka owocowe, wiosną miał posadzić truskawki ode mnie, którymi tak się zachwycał, że owocowały do pierwszych mrozów, miał wiele planów, ja też, ale  plany Boskie widocznie były inne. I trudno się z tym pogodzić, zwłaszcza że przyszło to tak nagle i niespodziewanie.
Z drugiej strony pomimo planów na życie doczesne częściowo był przygotowany i na tę drugą ewentualność.
Boli, straszliwie boli.
I mam ciągle w głowie Jego słowa, kiedy dwa tygodnie temu bawiliśmy się z przyjaciółmi u Watry, a Tata został z dziewczynkami, pamiętam dokładnie, kiedy wieczorem zadzwoniłam aby zapytać jak sobie radzą: "Wybawcie się i niczym się nie przejmuj, dziećmi się zajmę, możecie wrócić nawet w poniedziałek. Wybawcie się...".
Tydzień później odszedł.
Nie wiem kiedy jakoś się pozbieram, żeby tu wrócić, mam nadzieję, że zaczekacie.

sobota, 11 lutego 2017

Tata

Czasem jest tak, że czas zatrzymuje się w miejscu, a serce pęka z bólu. Taki czas właśnie u nas nastał.
Dziś odszedł mój Tata.

Przepadał za moimi dziećmi, zawsze miał czas i dla nich i dla nas i dla każdego, kto tego czasu potrzebował. A dziś jego czas się zatrzymał, a wraz z nim nasz czas i nic już nie będzie takie samo.
Wiem, że Wam przykro ale wiem też, że cokolwiek byście nie napisali nie będzie mi od tego lepiej, wiec proszę nie piszcie. Ogarnęłyśmy z siostrą co się dało, teraz musimy przeżyć te kilka strasznych dni i musimy spróbować się z tym pogodzić. Wrócę tu jak przyjdzie pora.